Zakładki:
Blogi - Przemyśl
Blogi - Pogórze Przemyskie
O mieście
W mieście ...
Video
Kamerki
Prasa
Stare foto
Twierdza Przemyśl
Mapy
W okoicy
Zaglądam, odwiedzam i czytam:
O tym już było
Facebook:
Kontakt:
Po siódme - nie kradnij

__________________________________________



niedziela, 30 października 2011

Przemyśl nazywany jest bramą Bieszczad i nie bez powodu gdyż Pogórze Przemyskie jest najbardziej wysuniętą na północ częścią właśnie Bieszczadów Zachodnich. Wystarczy wyjechać zaledwie kilkanaście kilometrów na południe od miasta by móc cieszyć oko już praktycznie bieszczadzkimi widoczkami. Przy dobrej pogodzie szczyty Bieszczad można dostrzec również z Kopca Tatarskiego
- najwyższego punktu widokowego w Przemyślu.

Bieszczady to przepiękna i dzika kraina, w której to my ludzie jesteśmy tylko gośćmi. Każdy, kto w niej, choć raz zawitał z pewnością tu powróci. Ja wracam za każdym razem, gdy trzeba odpocząć, uciec od codzienności i naładować bateryjki ; )

Wschód Słońca nad Połoninami to jest coś, co ładuje akumulatorki na maksa i to na dłuuuugi czas.

Pobudka – dla jednych wcześnie rano a dla innych późno w nocy. Plecak i obowiązkowe wyposażenie czeka już w gotowości, jeszcze tylko śniadanie i w drogę. Środek nocy wszyscy śpią tak mi się przynajmniej wydawało, ale jak się później okazało jednak się myliłem. Po drodze trzy niezaplanowane kilkuminutowe postoje, którymi sprawcami – funkcjonariusze Straży Granicznej. Krótka rozmowa parę pytań, kontrola dokumentów i jadę dalej. W końcu docieram do Brzegów Górnych a chwilę później już jestem na szlaku. Wokół mnie ani żywej duszy, cisza taka, że słychać spadające liście z drzew. Nad głową piękne gwiaździste niebo, księżyc oświetla ścieżkę do tego stopnia, że latarka przydaje się tylko w lesie. Czas goni, wschód coraz bliżej a drogi jeszcze sporo przede mną . Powyżej górnej granicy lasu wiatr się wzmaga i czym wyżej wchodzę tym wieje silniej.

Docieram do schroniska trochę wcześniej niż sadziłem. Jest, więc czas by rozłożyć sprzęt i zacząć pstrykać : )

Chatka Puchatka

 

Chwilę później rozpoczyna się poranne widowisko.

 

Bieszczadzki wschód słońca nad Połoninami

 

Bieszczadzki wschód słońca nad Połoninami

 

Bieszczadzki wschód słońca nad Połoninami

 

Bieszczadzki wschód słońca nad Połoninami

Nie byłem jedynym widzem tego spektaklu.

 

Bieszczadzki wschód słońca nad Połoninami

 

Ujemna temperatura i wiatr na szczycie sprawiły, iż po ok. trzydziestu minutach tak zmarzłem, że nie byłem w stanie już dłużej swobodnie fotografować. Skostniałe ręce odmawiały coraz bardziej posłuszeństwa. Wiatr i mróz wygrały i trzeba było się schować czym prędzej do Chatki Puchatka. To było idealne miejsce by się posilić i ogrzać przy gorącej herbacie. Gdy dygotanie z zimna ustało i ciało odzyskało swą poprzednią sprawność mogłem ruszyć dalej. 



Bieszczadzka mróweczka

 

Powyższe zdjęcie jest jednym z moich ulubionych. Na pierwszy rzut oka typowy bieszczadzki kadr jednak fotka ta ukazuje coś więcej. Mianowicie ogrom i majestatyczność tych niewysokich gór. Na drugim planie w lewej części kadru można dostrzec postać człowieka, który na tle szczytów wygląda jak maleńka nic nieznacząca mróweczka. Dalej w oddali budynek schroniska i na prawo od niego Połonina Caryńska.



Masyw Hnatowe Berdo

 

Przełęcz Orłowicza

 

Plan zakładał dojście do Przełęczy Orłowicza i zejście do miejscowości Stare Sioło, ale że zostało mi jeszcze trochę czasu to wdrapałem się jeszcze na pobliski szczyt, z którego rozciąga się przepiękna panorama na okolicę.

 

Smerek szczyt

 

Smerek krzyż

 

Ostatnie spojrzenie na masyw Hnatowego Berda i trzeba już wracać. Tylko jak  dotrzeć do Brzegów Górnych? W Bieszczadach jest ten problem, że poza sezonem ciężko jest z jakimikolwiek połączeniami. PKS jeździe dwa do trzech razy na dzień a Busy jeżdżą jak są turyści a że poza sezonem jest ich jak na lekarstwo to i busów niewiele. Jedyna szansa to przejażdżka stopem.

 

Hnatowe Berdo

 

Miałem jednak szczęście, gdyż jeszcze dobrze nie wyszedłem z lasu a już spotkałem ludzi, którzy po krótkiej rozmowie pomimo tego, że jechali w przeciwną stronę zdecydowali się nadłożyć kilometrów i podrzucić mnie zupełnie bezinteresownie do miejsca, z którego rano wyruszyłem.  Za co z tego miejsca jeszcze raz im serdecznie dziękuje.

Bieszczady to nie tylko przyroda, ale też ciekawi i życzliwi ludzie oraz a może przede wszystkim wyjątkowa atmosfera panująca
w tych górach. To wszystko sprawia, że tęskni się za tymi chwilami i chce się tu wracać ilekroć nadarzy się ku temu okazja.

poniedziałek, 17 października 2011

Co było już nie wróci - ta stara prawda, znana jest nam nie od dziś.
Co mnie skłoniłoby o tym piać? Może po trochę czas, który skłania do refleksji a może bardziej zdarzenia, które zmieniają bezpowrotnie otaczającą nas rzeczywistość.

Jakiś czas temu w miejscowości Kuńkowce niedaleko Przemyśla spłonęła stara drewniana świetlica, którą miałem zamiar sfotografować. Budynek a raczej to, co z niego zostało nadal stoi tuż przy drodze. Nie wiem tylko jak długo jeszcze, bo za chwilę okaże się, że zagraża bezpieczeństwu i zostanie rozebrany. Nie był on może jakoś specjalnie wyjątkowy by się nim zachwycać, ale miał w sobie coś, co sprawiało, że za każdym razem, gdy tamtędy przejeżdżałem, to zwalniałem by móc na niego popatrzeć. Ale jakoś zawsze brakowało czasu by się zatrzymać na chwilę i tak po prostu pstryknąć fotkę. Dziś już jest niestety za późno i po tamtym budynku zostało już tylko wspomnienie i ta fotka…

Kuńkowce - spalona świetlica

 

Podobnie było ze starą stodołą w Grochowcach, której obraz mam do dziś przed oczami. Przejeżdżając tamtędy pewnego jesiennego poranka zobaczyłem ją spowitą mgłą a przez jej ściany subtelnie przenikały promienie słońca. Długo żałowałem, że nie miałem w tym momencie przy sobie aparatu i że jechałem akurat PKS-em a nie czymś, co mógłbym swobodnie zatrzymać. Próbowałem ją jeszcze później sfotografować, ale to już nie było to. Nie to światło, nie ta chwila, jakby nie to miejsce. Dziś po stodole zostały tylko krzaki tam gdzie kiedyś stała i niezrobione zdjęcie w zakamarkach mojej pamięci.

Znalazłoby się jeszcze kilka takich miejsc, do których wracam czasem pamięcią a które nie wyglądają już tak jak je zapamiętałem. Ale nie będę już się bardziej rozwlekał, bo blog miał być o mieście i okolicy a nie o tym, co było a już nie jest.

wtorek, 11 października 2011

Przemyskie uliczki

 

Tym razem ujęcie z ulicy H. Sienkiewicza na Wieżę Katedralną dopiero, co zbudzoną do nocnego życia.

piątek, 07 października 2011

Zorza wieczorna

 

Malownicze wschody i zachody słońca, przepiękne ciasne uliczki przesiąknięte romantyzmem – taki jest Przemyśl właśnie i za to go chyba kocham najbardziej.

sobota, 01 października 2011

Jeień

... no cóż i po lecie już.



15:10, alkioneus07 , Różne
Link Dodaj komentarz »