Zakładki:
Blogi - Przemyśl
Blogi - Pogórze Przemyskie
O mieście
W mieście ...
Video
Kamerki
Prasa
Stare foto
Twierdza Przemyśl
Mapy
W okoicy
Zaglądam, odwiedzam i czytam:
O tym już było
Facebook:
Kontakt:
Po siódme - nie kradnij

__________________________________________



czwartek, 05 września 2013

 

Przemyśl

 

Nie rzucający się w oczy obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem zdobiący jedną ze ścian szarego budynku przy ulicy Czarneckiego. 

czwartek, 15 sierpnia 2013

Wyprawa na ten najwyższy niezalesiony szczyt Pogórza Przemyskiego, który nazywany  jest też potocznie Kopystanką chodziła mi po głowie już od dawna. Pomimo tego, że nie byłem tam już dobry kawał czasu jakoś ciężko było mi się zorganizować. Znakomitym impulsem do tego aby znów się tam wybrać okazała się wizyta znajomych z drugiego końca Polski.

Pagoda była idealna na taką wędrówkę. Nad ranem popadał deszcz, niebo było pełne białych obłoków i wiał przyjemny rześki wiaterek… ale zacznę może od początku.

Wędrówkę rozpoczęliśmy w Rybotyczach w wiosce położonej ok. 36 km na południowy zachód od Przemyśla. Jest to dość duża miejscowość o bogatej historii, ciekawostką może być choćby fakt, że w XV wieku Rybotycze otrzymały prawa miejskie nadane przez Kazimierza Jagiellończyka i pozostały miasteczkiem do 1934 roku. W miejscowości tej znajdował się niegdyś zamek, niestety jego pozostałości znajdują się obecnie na terenie prywatnym. Po więcej szczegółów z historii tej miejscowości i nie tylko odsyłam na strony zaprzyjaźnionego bloga oraz wikipedii.

Do Rybotycz dojechać można z Przemyśla samochodem lub PKS-em. Ze względu na ograniczenia czasowe niektórych z uczestników wyprawy wybraliśmy samochód jako środek transportu, lecz nic nie stoi na przeszkodzie by opisaną przeze mnie poniżej trasę pokonać rowerem.

Jak już wspomniałem wędrówkę rozpoczęliśmy w Rybotyczach, gdzie na parkingu przy kościele zostawiliśmy nasz pojazd i dalej poruszaliśmy się już pieszo. Z parkingu kierujemy się z powrotem do drogi głównej i w prawo. Chodniczkiem dochodzimy do centrum miejscowości. Z tego miejsca zaczną wycieczkę, ci którzy zdecydują się na dojazd PKS-em.

Tu na przeciwko sklepu stoi duża tablica z opisaną historią Rybotycz,

 

Dzieje Rybotycz

 

oraz herb Rybotycz dłuta Pana Jacka Wydrzyńskiego miejscowego artysty.

 

Herb Rybotycz

 

I w tym miejscu kilka słów wyjaśnienia. Tak prawdę mówiąc początkowo miałem zamieścić tylko krótki wpis z Kopysna gdyż w czasie gdy ja maszerowałem wraz ze znajomymi mój aparat odpoczywał w domu zapchany zdjęciami z poprzedniego wieczoru. Jednak dzięki uprzejmości znajomych, którzy udostępnili mi zdjęcia i wyrazili zgodą na ich wykorzystanie na blogu za co w tym miejscu serdecznie im dziękuję mogę podzielić się z Wami całą wyprawą

Wracając do wycieczki od herbu Rybotyckiego ok. 60 m dalej po lewej stronie asfaltu stoi drogowskaz: Kopysno 3 km. W tym miejscu od drogi głównej po prawej stronie odbiją dwie mniejsze dróżki w głąb wioski oddzielone potoczkiem. Wybieramy tą wskazaną przez drogowskaz, gdyż nią dalej prowadzić nas będzie żółty szlak turystyczny. Mijamy zabudowania, wraz z nimi kończy się asfalt i dalej prowadzi już droga gruntowa pnąca się stopniowo w górę. Po przejściu ok. 2,5 km dochodzimy do rozwidlenia. Idąc dalej prosto dojdziemy do Kopysna, a my odbijamy wraz ze szlakiem w lewo. Po chwili wychodzimy z otaczających nas do tej pory krzaków i naszym oczom ukazuje się góra Kopystańka (541 m n.p.m) w całej okazałości. Do szczytu zostało w zależności od tempa marszu jakieś 25 minut. Ostatni odcinek drogi idzie się praktycznie przez łąkę, gdyż ścieżka coraz słabiej widoczna jest z pośród gęstej trawy. Ale za to z każdym krokiem widoki są coraz piękniejsze.

 

Do szczytu już blisko

 

Na szczycie góry od 1997 roku stoi krzyż ustawiony tu dla upamiętnienia pielgrzymki Ojca Świętego Jana Pawła II do Archidiecezji Przemyskiej. Uszkodzony przez wandali drewniany krzyż zastąpiono z czasem metalowym.

 

Krzyż na Kopystańce

 

Po zdobyciu szczytu rozłożyliśmy się wygodnie na trawie i przy śpiewie skowronka  podziwialiśmy przepiękne widoki.

 

Kopystańka 541m n.p.m

 

A jest na co popatrzeć zwłaszcza gdy zabierze się ze sobą lornetkę.

 

Kopystańka

 

Na zdjęciu powyżej widok na Kalwarię Pacławską oraz połoninki kalwaryjskie (na drugim planie). Górki widoczne za pasmem Kalwaryjskim to już szczyty Karpat Wschodnich znajdujące się na Ukrainie.

Kopystańka jest znakomitym punktem widokowym, gdyż tylko od strony południowej niewielką część panoramy przysłaniają czubki drzew. Czas szybko mijał i nawet się nie spostrzegliśmy jak, trzeba było ruszać dalej.

Kolejnym celem naszej wędrówki było Kopysno, nie tyle sama miejscowość, która przed wojną była dużą wioską, co znajdująca  się w niej stara zabytkowa Cerkiew.

 

Kopystańka widok na Kopysno

 

Kopysno dziś liczy sobie zaledwie kilka domów i może tyleż samo mieszkańców. Tylko dzięki tym ludziom miejscowość nie zniknęła z mapy, jak wiele jej podobnych w tej okolicy. Co ciekawe ta mała wioska ma własną stronę internetową na której poczytać można o aktualnych wydarzeniach, historii, i innych interesujących rzeczach.

Z Kopystańki do Kopysna prowadzi czerwony szlak turystyczny, trzeba jednak bacznie się pilnować by go nie zgubić w gęstwinie traw i krzaków. Przechodząc przez wioskę warto poświęcić chwilę by obejrzeć chyba najskromniejszą z podkarpackich cerkwi.

 

Stara Cerkiew w Kopysnie

 

Pamiętam dobrze jak pierwszy raz zobaczyłem tę cerkiewkę, byłem przekonany, że jest to jakaś stara stajnia. Dopiero gdy podszedłem bliżej i zobaczyłem nagrobki i kopułę  z krzyżem uświadomiłem sobie jak bardzo mylne było moje pierwsze wrażenie.

 

Cerkiew w Kopysnie z 1821r

 

Cerkiew w Kopysnie z 1821r

 

Zabytkowa cerkiew zbudowana została w miejscu poprzedniej starszej z XVw. Jak głosi miejscowe podanie cerkiew przetrwała dzięki nieżyjącemu już mieszkańcowi Kopysna Panu Edwardowi Kettnerowi, który to dowiedziawszy się o planach rozbiórki cerkwi, ugościł tych, którzy mieli o tym decydować i przy dobrym trunku wytargował, by przemianować w dokumentach cerkiew na kaplicę cmentarną.

 

Dzwonnica z 1821r

 

Cerkiew w Kopysnie

 

W Kopysnie byłem kilka razy i wnętrze cerkwi oglądałem tylko przez szparę w drzwiach lub wybitą szybkę, której to od lat nikt chyba specjalnie nie wymieniał, właśnie po to by można było choć fragment wnętrza zobaczyć.

 

Cerkiew w Kopysnie

 

Tym razem mieliśmy więcej szczęścia gdyż mogliśmy wejść do środka i w pełni poczuć klimat tego miejsca.

 

Cerkiew w Kopysnie

 

Cerkiew w Kopysnie

 

Cerkiew przetrwała wraz z wyposażeniem oraz prawie kompletnym ikonostasem z 1854r.

 

Cerkiew w Kopysnie

 

Cerkiew w Kopysnie

 

Czas gonił nieubłaganie więc zmuszeni jesteśmy wyruszyć w drogę powrotną. Ostatnie spojrzenie na cerkiew  

 

Cerkiew w Kopysnie

 

i wracamy do miejsca gdzie zeszliśmy ze szlaku kierując się w prawo. Czerwony szlak towarzyszy nam do krzyżówki dróg po czym skręca w lewo prowadząc dalej do Bryliniec. Wybierając drogę po prawej doszlibyśmy do rozwidlenia dróg, gdzie odbijaliśmy na Kopystańkę i dalej w dół żółtym szlakiem do punktu wyjścia. Osobiście strasznie nie lubię chodzić dwa razy tymi samymi ścieżkami podczas jednej wycieczki i jeśli nie muszę, to tego nie robię. Różnie czasem na tym wychodzę ale zawsze jest o czym później opowiadać.

 

Przydrożny krzyż w Kopysnie

 

Przez skrzyżowanie przechodzimy na wprost. Jest to nieco dłuższa droga prowadząca przez łąki ale za to o wiele ładniejsza niż ta którą wchodziliśmy na Kopystańkę.  Nie będę tu się rozwlekał nad dalszym opisem trasy powrotnej. Zainteresowani analizując zamieszczoną poniżej trasę wycieczki oraz mapę Pogórza Przemyskiego będą wiedzieli jak dalej iść.

Zamiast tego wrzucę jeszcze parę widoczków z drogi powrotnej na:

Kalwarię Pacawską:

 

Wzgórze Kalwaryjskie

 

i pozostającą coraz dalej za nami Kopystańską górę

 

Góra Kopystańka 541 m n.p.m

 

Cała opisana przeze mnie trasa liczy ok.11 km.

Przejście jej zajęło nam w przybliżeniu sześć godzin spokojnym marszem rozkoszując się widokami, robiąc pamiątkowe zdjęcia i dając niejedną chwilę wytchnienia naszym nogom.

Poniżej dla zainteresowanych dokładna trasa naszej wycieczki.

 


Pokaż O tym już było - Trasy na większej mapie

sobota, 03 sierpnia 2013
niedziela, 14 lipca 2013

http://www.youtube.com/watch?v=e4yG-RPmpzk

Kadr z filmu.

 

Od kilku dni można oglądać w sieci kolejną część opowieści o Bieszczadach autorstwa braci Kłysiewiczów. 

czwartek, 04 lipca 2013

Tak mnie ostatnio wzięło na stare cerkwie, a że na Pogórzu Przemyskim ich nie brakuje, więc korzystając z okazji, że byłem w okolicy zaglądnąłem z ciekawości do Chyrzynki i nieco później do Kotowa. Z Chyrzynki zdjęć nie zamieszczę, bo aparatu przy sobie nie miałem, a tak nawiasem mówiąc to i tak na cztery spusty pozamykana była. Trochę żałowałem, że nie można było wejść, gdyż chciałem zobaczyć te przepiękne polichromie. Być może uda się następnym razem, a tym czasem jak wujka google popytacie to wam parę fotek podrzuci.

Kotów odwiedziłem już przygotowany:

Cerkiew pod wezwaniem św. Anny z 1923 r

 

Cerkiew pod wezwaniem św. Anny z 1923 r

 

Niestety cerkiew znajduje się w opłakanym stanie. Co prawda zarówno w tej, jak i wspomnianej wcześniej cerkiewki są prowadzone prace konserwatorskie z tym, że tu mają one charakter ratunkowo - budowlany.

Na forum znalazłem informacje, jakie były losy tej cerkwi po wojnie. Oraz odpowiedź jak to się stało, że dziś zabytek ten wygląda tak jak wygląda.

środa, 12 czerwca 2013
poniedziałek, 27 maja 2013

Nie ma jak Polska

Kadr z programu.

 

Wczoraj w telewizyjnej jedynce został wyemitowany program pt.: „Nie ma jak Polska”, w którym to prowadzący: Anna Karna i Maciej Orłoś zawitali do Przemyśla. W niemalże teleexpresowym skrócie przedstawili kilka wybranych miejsc wartych odwiedzenia pozostawiając w moim odczuciu duży niedosyt. Również nie wszystkie podane w programie informacje zostały rzetelnie przedstawione. Na ten przykład Pani Anna opowiadając o fortach powiedziała że Twierdza Przemyśl trzy razy była oblegana dwa razy zdobyta. Uderzyło mnie to stwierdzenie, bo ci co choć troszkę znają temat wiedzą, że Twierdza Przemyśl nigdy nie została zdobyta szturmem. Pierwsze oblężenie Twierdzy trwało blisko dwa miesiące i zakończyło się porażką najeźdźcy. Drugie oblężenie trwało od 5 listopada do 23 marca i skończyło się kapitulacją załogi z powodu braku żywności i panującej wśród żołnierzy oraz mieszkańców epidemii chorób zakaźnych. Zanim jednak wojska nieprzyjaciela wpuszczono do miasta wysadzono wszystkie forty, mosty i magazyny broni w powietrze po to by Twierdza nie przedstawiała już wartości bojowej. Trzecie oblężenie Twierdzy po mimo zniszczeń trwało 22 dni. Brzmi to troszkę inaczej niż trzy razy oblegana dwa razy zdobyta. Niezmiernie ciężko jest przedstawić zabytki i ponad tysiącletnią historię miasta w dwadzieścia minut.

Tych wszystkich, którzy nie widzieli programu w TVP 1, a są ciekawi jak wyszło, to Ani i Maćkowi zachęcam do obejrzenia odcinka o Przemyślu klikając w zdjęcie powyżej.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15